Zabawne, ile w człowieku jest siły, kiedy się tylko mocniej skupi. Ile razy może powiedzieć, że nie ma już więcej sił, a potem zrobić jeszcze jeden krok, następny, wdech-wydech, właśnie tak. Siła rozpędu tak wspaniale radzi sobie z problemami. Jest tak cholernie zimno, przykładam skostniałe palce do twarzy, gęsia skórka na przedramieniu, w żałosnej próbie utrzymania dodatniej temperatury. Odszukuję kącik ust, jest tam gdzie zwykle, trzeba tylko pociągnąć w górę i w tył, pięknie, zmarznięte, sztywne mięśnie zrobią resztę. Spójrz na siebie, wspaniały uśmiech, nawet nie ugryzłaś się tym razem w palec, nie potrzebujemy przecież czerwoności na rękach, tak czy nie?
Wszystko zaczyna się przecież od uśmiechu. Demonstrujemy innym swoje zęby, z jakiegoś powodu ma to dla nas sens, chociaż zwierzęta zdają się używać tych samych sztuczek, by nastraszyć siebie nawzajem. Chociaż z drugiej strony – czym możemy siebie straszyć? Swoimi plombami – czarnymi dla biednych, białymi dla reszty – trzonowcami i siekaczami, przystosowanymi do rozdrabniania wcześniej pieczołowicie przygotowanego pokarmu. Pokazujemy światu swoje uzębienie – patrz matko naturo, to ja, najbardziej upośledzony drapieżnik na tym świecie, łysa małpa, której nie dałaś nawet chwytnych stóp. Musiałaś naprawdę mnie nie lubić, najwyraźniej miałam być dobrym żartem, opowiadanym przy stole w niedzielne popołudnie; sama miałabym trudności z upolowaniem sobie żaby. A mimo to właśnie ja, plus moja cywilizacja, spacyfikowaliśmy wszystkie twoje ukochane, hojnie obdarzone dzieci. Decydujemy o tym, jak zabijać szybsze, silniejsze i piękniejsze ode mnie konie – humanitarnie, a może niehumanitarnie? Decydujemy o tym, czy litościwie damy pożyć jeszcze kilka lat całemu gatunkowi tygrysów, których pazury mogłyby zrobić sobie girlandę z naszych wnętrzności w ciągu kilku sekund. Wyleźliśmy z jaskiń do swoich betonowych domów i teraz, zamiast przejmować się przetrwaniem z dnia na dzień jak każde porządne zwierzę, zastanawiamy się nad tym, czy Justin Bieber jest dobrym artystą. Czy powinnam schudnąć? Za co kupię sobie nowego laptopa? Czy nauczę swojego konia piafować? Każdy przeciętny tygrys jest szczęśliwy, gdy napełnił sobie żołądek jeszcze parującym mięsem i jest smutny, gdy właśnie trzeci dzień głoduje. Człowiek jest powyżej takich zmartwień, cierpi samotność, ból istnienia, przeżywa urazy.
Może właśnie w tym tkwi tajemnica uśmiechu – za każdym razem, gdy prezentujemy sobie nawzajem swoje bezużyteczne, słabe zęby, możemy sobie bez trudu przypomnieć, jak takie wynaturzone, potwornie wykręcane w postawie pionowej potworki dały sobie radę z całą resztą pięknych istot z tego świata. Patrz świecie – jestem tak bardzo niegroźna, że właściwie nie muszę się bać o swoje istnienie. Nic dziwnego, że uśmiech jest tak bardzo zaraźliwy.
Powróciłam na bloga po czterech miesiącach przerwy. Jak zwykle po takim czasie mam ochotę wszystko stąd wyrzucić gdyż, nawet nie czytając drugi raz, wiem jakie to jest chujowe.