Nie dotykać

Czasem patrzę na ludzi wokół mnie i zastanawiam się, dlaczego są za grubą zasłoną. Ich twarze, zniekształcone tak, że nie odróżniam uśmiechu od grymasu bólu. Mówią coś, ale zagłusza ich szeleszczący materiał. Półzgięta wyciągam rękę w teatralnym geście, oni też pochylają się gdzieś w zasięgu mojego wzroku. Zwijają się ze śmiechu na mój widok? Pochylają się, żeby lepiej mnie usłyszeć? Linie są rozmazane, w końcu wylałam na nie szklankę z wodą sodową.

Zasłona może i pachnie stęchlizną, lecz każdy z nas lubi trochę takiego swojskiego smrodku. Zaciągamy się nim wracając do swoich starych misiów i książek wrzuconych w kąt dziesięć lat temu. Zasłona może i zasłania, ale wystarczająco mało, bym nie wzbudzała podejrzeń. Zasłona zagłusza niepokojące trzaski z zewnątrz – trzaski, które potrafią zidentyfikować tylko niewypaczeni ludzie.

Zasłona w dotyku jest moją skórą. Odrażająca i lepka po nacięciu. Naruszenie granic boli jak nadepnięcie na zielony klocek lego. Mam ich wiele w swoim pokoju, w bałaganie wiele można znaleźć. Leżą, chociaż nie planuję nigdy z nich budować domku. Nie to, żebym nie chciała. Każdy chciałby mieć własny domek z klocków lego, nad nim wyrastający komin, obok budę dla plastikowego pieska. Ale klocki są zdradliwe.

Część z nich skryła się pod łóżkiem, w kącie, wewnątrz kurzowego kota, albo bezczelnie na środku – ale wiem, że są zniszczone. Zdekompletowane. Nic w nich nie pasuje do siebie, one same siebie nawet nie lubią. Więc trzymam przy komputerze palemkę. Ma cztery zielone, liście, których końce są nałożone jeden na drugim na grzybek tak, że każdy się do siebie przytula. Palemka ma też pień, którym można ruszać. Wygina się na prawo i na lewo zgodnie z wolą trzymających ją rąk. Mogłaby stać stabilnie, gdyby grzybek od dolnej części pnia złączyć z innym klockiem lego. Ale nie stoi. Oparta o lampkę trwa jakość pomiędzy innymi moimi gratami, o ile zachowuję się grzecznie i nie wykonuję żadnych gwałtownych ruchów.

Pod palemką można usiąść, czasem nawet się położyć. Ale chociaż jej cztery przytulone do siebie liście chronią przed cieniem, to nikt w mojej plastikowej palemce nie zamieszka.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.