Lustrem

Więc wreszcie czego potrzebujesz? zapytałam do lustra. Nieznana postać przede mną uśmiechnęła się dwuznacznie… wykrzywiła twarz w nieokreślonym grymasie. Po ciemku nigdy przecież nic nie wiadomo. Wyciągnęłam rękę, skóra osoby przede mną była śliska i lodowato zimna.

Nie, tak, może, nigdy, pies, drzewo, ty, i pies i znowu ty, ty spod czerwonopłotego domu. Jesteś, czy też nie jesteś? Byłeś czy też nie byłeś? Nigdy, nigdy, się nie dowiesz – lustro przede mną tańczy, lustrem i z lustrem, smaczna pogarda lustra, bądź mi lustrem lustro.

Przypomniałam sobie, ale cóż to mogło być? Czym mnie karmisz, lustro, lustro, lustro?

Jaką potworną brzydotę skrywasz? Czym mnie drażnisz? Przecież widzę. Nie widzę. Nie widzę.  Nie widzę. Zbyt ciemno, by oczy widziały. To źle. To dobrze. Ty wiesz. Wiesz wiesz wiesz wiesz.

 

Nigdy nie spotkam si

2 komentarzy

  1. wschodnigosciniec powiedział

    Styczeń 15, 2011 @ 20:23

    Szkoda, że urwała się notka.

    Polecam książkę, Zalustrze.

  2. anith powiedział

    Styczeń 22, 2011 @ 00:23

    widzę że Buschmenek nadal przelewa swoje myśli w internet ;) pozdrowionka!


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.