Przerwa na reklamę

Podróżowanie środkami publicznego transportu ma w sobie coś ze zwiedzania odległych galaktyk. Typowy tramwaj pozwala dotknąć życia setek ludzi. Przyjrzeć mu się z boku tak, jak robilibyśmy na wyprawie safari. Stłoczeni, podróżujący ludzie wykształcili w sobie stan półświadomości otaczającej ich gromady – wystarczająco silnej, by jeszcze całkiem nie opuszczali gardy, nie rezygnowali z masek konwenansu. A jednocześnie – wystarczająco słabej, by postronny obserwator mógł przyjrzeć się nieco skrawkowi ich życia. Gapienie się co prawda zostanie zauważone i źle odebrane, ale nikomu nie przeszkadza zerkanie – każdy gdzieś patrzy, prawda?

Jestem na wyciągnięcie ręki tylu ludzi, tak blisko, że mogłabym zabić jednego z nich, chociażby nożem wbitym w plecy, przebijającym tę niedorzecznie połyskującą kurtkę. Część z nich właśnie umiera na jakąś śmiertelną chorobę, może nawet o tym nie wiedząc. Jakie mam szanse spotkać przyszłego samobójcę? Czy czekam na autobus razem z osobą, która napisze już niedługo książkę i będzie sławna? Oglądam wspaniały teatr którego nie rozumiem, sfery, oddziaływania przesuwają mi się przed oczami tworząc wzór, który jest zbyt skomplikowany dla mojego mózgu.

Ale pewnie i tak większość z tych ludzi to tylko idioci, którzy pracują, jedzą, śpią, pracują, pracują, podróżują, idą na zakupy do careffoura, kupują sobie pomidora. Nic ciekawego. Gdybym do nich podeszła, poznała ich, możne poznałabym imię ale co dałoby mi imię, jakiś Zenek i Stefania. Nie. Gdy są blisko, na wyciągnięcie ręki, ale nieznani, wtedy mogą być zagadką. Mogą być pustym polem, które pokoloruję kredkami, albo może tylko ołówkiem żeby było mroczniej.

Mogę wreszcie podziwiać piękno ludzi, które tam jest, które zmusza mnie do żałowania, że moje dłonie nie znają żadnych przyborów do kreacji poza klawiaturą. Widziałam kiedyś taką dziewczynę, siedziała jak gdyby nigdy nic w kolejce WKD, jak gdyby nie zdawała sobie sprawy że mogłaby być wymalowana na płótnie jakiegoś renesansowego mistrza. Słuchała muzykę w tak ordynarnie zwykły sposób, jakby wcale nie miała porcelanowej cery, kręconych włosów układających się w łagodne fale, jakby nie miała nawet łuków brwiowych tak uderzająco, klasycznie pięknych. Albo chłopak w czarnej ramonesce. Stał przez całą swoją podróż mimo wolnych miejsc siedzących, przestępował z nogi na nogę, tupiąc swoimi glanami. Razem ze swoją przystojną gębą należał na pewno do jakiegoś zespołu rockowego, nawet jeśli wcale do niego nie należał. Zresztą, po co miałby tracić czas na tworzenie muzyki, skoro cała jego postać była nią wypełniona gdy sobie tak stał na korytarzu w WKD-ce? Strata czasu.

Dziwię się ludziom, którzy w takich miejscach czytają książkę. Jak bezbrzeżnie ociemniali muszą być, by umieć skupić się na lekturze gdy obok cały wszechświat przepływa.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.