Jeszcze raz

Słuchanie ulubionych utworów jest nieco dziwne. Częstokroć katujemy je na odtwarzaczach, stanowczo nie doceniających zapasu energii, jaką im oferujemy. Ulubiony potępieńczy ryk wokalisty dociera do naszych uszu w akompaniamencie trzasków generowanych przez słaby sprzęt. Albo też słyszymy piosenkę puszczaną z jakiegoś prehistorycznego radia, w którym basy nie istnieją. Ale przecież nie chodzi o to, by usłyszeć jakiś utwór. Przecież już go słyszeliśmy. Setki razy. Jest tak głęboko w nas, jak tylko mógłby być, a odtwarzacz tylko drażni jakąś zapomnianą bibliotekę tuż pod naszą czaszką.

Przypominamy sobie więc wspaniały utwór. Oczywiście nie przychodzi sam. Jak wiele jest piosenek, którym towarzyszy cały korowód wspomnień i emocji? Najgorsze (a może najlepsze?) są pod tym względem soundtracki, zwłaszcza z gier komputerowych. Niektóre z nich, oczywiście, mają wspaniałe walory estetyczne. Ale przecież nie dlatego ich słucham. Są dla wspomnień. Dla tego chwilowego skoku adrenaliny, zanim organizm się zorientuje, że wcale nie gramy, nie walczymy pikselem przeciwko pikselom. Wtedy pojawia się poczucie nieokreślonej straty, trochę jak przy schodzeniu ze schodów kiedy nagle brakuje jednego stopnia, którego się spodziewaliśmy.

Idiotyzmem jest stwierdzenie, że człowiek się nie zmienia. Oczywiście, że się zmienia – właściwie tylko samej zmiany możemy być pewni. Dorośniemy. Nauczymy się jakichś głupot w szkole, drugiej, trzeciej. Czegoś zapomnimy. Nadziejemy się na drut kolczasty i nasz brzuch będzie odtąd nosił piękną bliznę. Wreszcie zaczniemy się starzeć, marszczyć jak śliwki. Człowiek jest zatem nieustającą zmianą. A jednak tak bardzo pragnie powtarzania wciąż tego samego. Cyklu dobowego, może rocznego, a może tylko odsłuchiwania wciąż tego samego albumu. Chociaż próby utrzymywania w garści przeszłości są jak łapanie wody w siatkę na motyle, to wciąż nie ustajemy w swoich staraniach. Walczymy z nieuniknionym. Oczywiście że pamiętam Pył. Jest tam. Wracam, wracam i wracam.

Ale Pył nie istnieje. Pamięć o nim nie istnieje. Uważam, że istotne jest, by uświadomić sobie, jak idiotycznym założeniem jest przypominanie sobie. Wierzymy, że jest jakieś konkretne wspomnienie, że jest jakaś woda, którą przechowaliśmy gdzieś na swojej siatce. To takie logiczne. Pamięć jest stwarzana, a nie odtwarzana. Teraźniejsza ja myśli o Pyle i co wymyśliła? Zbiera resztki wspomnień ze swojej mokrej siatki, jest tego tak żałośnie mało, że musi dotworzyć sobie resztę. Dopasować puzzle. Znaleźć sens w ochłapach.

I robi to, gdyby nie musiała, to nie słuchałabym muzyki w swoim odtwarzaczu. Cóż z tego że robi, skoro to tak żałośnie niewystarczające. Och, biedna, głupia, pojebana Justyno. Nigdy nie będziesz już w Kansas. 

1 komentarz

  1. wschodnigosciniec powiedział

    Kwiecień 22, 2011 @ 17:43

    “znaleźć sens w ochłapach”

    a co, jeśli wszystko jest bezsensowne? jeśli człowiek nazywa sensem wszystko to, co inni? gdy sensowność wydaje się logiczna, a bycie logicznym normalne.

    czym jest normalność, czym jest szaleństwo?
    gdzie w tym wszystkim jesteśmy my?


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.